piątek, 7 marca 2014

***



Pewien europejski Książę, był przekonany, że jeden ze starożytnych, europejskich języków jest wrodzoną umiejętnością Europejczyka. By się dowiedzieć, który to język, przeprowadził eksperyment.
Kazał wybrać określoną liczbę zdrowych, nowo narodzonych chłopców i od początku życia odseparować ich od wszelkiego kontaktu z ludźmi i jakimkolwiek językiem.
Wstęp do cel miały jedynie karmiące je kobiety, ale i one miały zakaz odzywania się do nich.
Warunki fizyczne w celach były bardzo korzystne dla rozwoju noworodków.
Mimo to letalność badanych chłopców wyniosła sto procent i to po krótkim okresie eksperymentu.

Jak ważny jest głos i dotyk matki?

czwartek, 6 marca 2014

Skóra



Pierwotny zmysł
Dotyk
Zmysł uczucia
Niemowlę
Pozbawione sierści zwierzę
Goła skóra spragniona dotyku
Wieczny głód
Nie zaspokojona potrzeba
Brak dotyku
Brak uczucia

Dziecko w łóżeczku
Kołysze się w przód i w tył
Spójrz w jego oczy
Zapamiętasz ten widok
Widok obłędu
Widok braku uczuć
Widok zobojętnienia apatii
Widok braku dotyku
Widok braku siły
Na płacz

środa, 5 marca 2014

***



Idą podziemnym korytarzem
By przywitać światło ognia
Przeszywając tafle ciszy
Wyciem bezokiego wilka
Po serii badań
Stopy pokaleczone kamieniami
Zostają skute łańcuchami
Nie mogą ruszać aby

Widzieć tylko
Cienie prawdy
Krainę wytworów
W ponurej jaskini

Człowiecze miniatury
Szukające szczęścia
Przez całe życie
Podglądają własne cienie
Nie nauczone płaczu
Otulone samotnością
Gdy nawet echo
Odpowiada milczeniem aby

Widzieć tylko
Cienie prawdy
Krainę wytworów
W ponurej jaskini

Wieczna wiara
Że ktoś przyjdzie
I cię zabierze
Opowieść kłamcy

Bez możliwości ruchu
Bez możliwości płaczu
Żegnają światło ognia
Wyciem bezokiego wilka

Człowiecze miniatury

Kolejnym cyklem poezji, który będę publikował jest cykl "Człowiecze miniatury".

wtorek, 4 marca 2014

Galeria zabójców (fragment)



- Kolejna i chyba najbardziej oczekiwana przez wszystkich wystawa, jest już tuż przed nami. Tych z państwa, którzy nie mają silnych nerwów prosimy o zaczekanie przed wejściem. Otóż przed państwem… Galeria zabójców!- i takie tam inne bla bla bla pieprzył przez jeszcze kilka dobrych minut kustosz muzeum o niebywale dupowatym i przynudzającym głosie i sposobie mówienia, zamiast po prostu bez żadnego przynudzania wprowadzić nas do pomieszczenia, do którego prowadziły dość wąskie drzwi, dzielące wystawę Witkacego od zapowiadanej przez niego „Galerii zabójców”. 
       Co to jest „Galeria zabójców”? Jest to po prostu kolejne nagłośnione i rozreklamowane wystawianie ludzkich szczątków, jakich w ostatnich latach dużo po głośnych                               i kontrowersyjnych wystawach anatomicznych Gunthera von Hagensa. Po wielkich artystach i politykach, poodgrzebywanych ciałach i częściach ciał świętych, a raczej tego, co po nich zostało, umieszczeni na statywach w szklanych skrzynkach, wypełnionych formaliną zostali słynni, zarówno polityczni, jak też i seryjni zabójcy, w zdecydowanej większości po karach śmierci.
            Zawsze, gdy wystawy te jeżdżą od kraju do kraju, od miasta do miasta, wszyscy się ładują jak nigdy, do zazwyczaj pustych muzeów, w celu pooglądania sobie zabalsamowanych umarlaków. Teraz jest o tyle ciekawiej, że jest to szansa na zobaczenie trupów, o których wiemy, że sami spowodowali czyjąś śmierć, i że sami zginęli na mocy wyroku sądowego, różnymi rodzajami kar śmierci.
            Sam przyznam się, że długo czekałem na tę wystawę. Nie to, żebym był wielkim fanatykiem śmierci, ale zawsze interesowały mnie zwłoki, to jak wyglądają, co wyrażają ich nieruchome twarze. Zawsze wydawało mi się, że w zwłokach jest ukryta pewna tajemnica. Tajemnica istnienia i niebytu. Cała zagadka śmierci, nad którą głowili i głowią się liczni myśliciele, filozofowie, wszelkiej maści duchowni, medycy, psychologowie, i w ogóle wszyscy, bo przecież każdy człowiek zastanawia się nad tym, co go czeka po śmierci, co będzie po tamtej stronie, czy w ogóle tamta strona istnieje. Cała ta zagadka, odpowiedzi na te wszystkie pytania są znane tym właśnie zwłokom. Tylko, że trudno jest te odpowiedzi z nich wyciągnąć, żaden z nich nie chce zdradzić sekretu. Z drugiej strony może to my- żywi nie potrafimy tych odpowiedzi odczytać, patrząc jedynie pobieżnie na zwłoki, a zwłaszcza patrząc na bliską osobę, która dopiero co odeszła. Będąc pogrążonymi w rozpaczy, nie potrafimy zauważyć w nich tego, co być może oni chcą nam przekazać. 
            Moje zainteresowania w tym kierunku, by oglądać ludzkie zwłoki wydają mi się jak najbardziej naturalne i normalne. Wielu artystów interesował ten widok, opis śmierci i zwłok pojawia się w wielu utworach literackich zwłaszcza w wierszach Grochowiaka, którego przyznam, że lubię sobie poczytać, a Wyspiański posunął się do tego, że spędził wiele godzin w kostnicy, gdzie szkicował martwe ciała, ujmując ze szczegółami biologiczne zmiany, jakie w nich zachodzą. Ludzi bardzo interesuje śmierć. Świadczą o tym także liczne strony internetowe, na których są zamieszczone zdjęcia z sekcji zwłok oraz wypadków, ze zmasakrowanymi ciałami, a nawet modne w ostatnich czasach krótkie filmiki z egzekucji amerykańskich żołnierzy, dokonywanych przez islamskich terrorystów. A już na pewno o tym zainteresowaniu świadczy ta kolejka do wejścia do sali z tą wystawą. Stoję w niej już ileś czasu i za bardzo to się ona do przodu nie posuwa. Zdechnę tu z braku powietrza, jest stanowczo za dużo ludzi, ale co zrobić każdy chce się jak najszybciej wepchać i zobaczyć to, za co zapłacił i pójść sobie do domu. Tym bardziej, że niektórzy zabrali ze sobą całe rodziny i stoją tu z małymi dziećmi- dobry sposób na spędzenie miłego czasu z rodziną, a i dzieci może się czegoś nauczą, w końcu to wystawa tak jakby edukacyjna. 
            W końcu się coś ruszyło! Może nawet za niedługo wejdę. Tak się zastanawiam, czy ktoś z oglądających dzisiejszą wystawę, zemdleje. Fakt, że współczesnego człowieka raczej nie jest łatwo zszokować, ale zawsze może się przytrafić jakaś nadwrażliwa anomalia, która nie wytrzyma i padnie. Z jednej strony to byłoby nawet śmieszne, gdyby kilka osób tak padło. Znając ludzi, to pewnie zbiegliby się wokół leżącego i się na niego bezmyślnie gapili, jeszcze bardziej kradnąc resztki powietrza, które mogłyby pomóc w cuceniu jego i tak już nie dotlenionego mózgu. Można by wtedy jeszcze głośno wypowiedzieć jakiś zabawny tekst „A oto kolejny eksponat!” lub coś w tym rodzaju. Z drugiej strony jednak wynoszenie omdlonych w takim tłumie, spowodowałoby nieprzyjemne i niepotrzebne nikomu zawieruszenie, które znacznie utrudniłoby i tak już trudne poruszanie się po sali.
            Uff… już myślałem, że to nigdy nie nastąpi. Jestem w środku. Dopycham się do najbliższego eksponatu. Oglądam go z odległości pięciu stojących, mocno przylegających do siebie ludzi, więc nie widzę podpisu kto to, ale po widocznie wydłużonej szyi sądzę, że karą śmierci było powieszenie. Jednak bez sensu było zastanawianie się nad tym, czy ktoś zemdleje, bo nawet jeśli by zemdlał, to jest tu tak ciasno, że nie zdołałby upaść, tylko ściśnięty barkami, idących obok, niesiony byłby dalej, szorując bezwładnymi nogami po posadzce. Nie wiem czy w ogóle uda mi się zobaczyć coś z bliska.
            Próbuję się skupić na twarzy tego pierwszego, oglądanego przeze mnie trupa. Jakoś trudno mi dostrzec w nim coś głębszego. Widzę za jego zamkniętymi ustami mocno zaciśnięte zęby i naprężony, skierowany ku dołowi podbródek. Pewnie są to oznaki jego przedśmiertnej reakcji, a może nawet próby utrzymania ciężaru ciała mięśniami szyi i karku. Patrzę na jego oczy. Są zamknięte. Ciekawi mnie czy podczas umierania zamknął oczy, czy zostały one zamknięte przez kogoś, po zdjęciu mu z głowy czarnego worka, może gdyby były otwarte można by coś z nich odczytać.
(...)

poniedziałek, 3 marca 2014

Reaktywacja

Po dłuższej przerwie nadszedł czas na zapoznanie się również z moją prozą. Dlatego też pomiędzy kolejnymi cyklami poezji publikował będę swoje opowiadania.
Zapraszam